Czcionka jako podstawowy element składu

Ruchoma czcionka metalowa — wynalazek, który Jan Gutenberg udoskonalił około 1450 roku — była odlewana ze stopu ołowiu (ok. 82%), cyny (ok. 14%) i antymonu (ok. 4%). Taki skład zapewniał wymaganą twardość i jednocześnie niską temperaturę topnienia, co pozwalało na wielokrotne odlewanie. Każda czcionka miała dokładnie określone wymiary: wysokość czcionki (w Polsce historycznie ok. 23,5 mm) oraz szerokość dostosowaną do kroju znaku.

Zecerzy przechowywali czcionki w drewnianych kaształtach — szufladkach podzielonych na przegródki przypisane poszczególnym znakom. Układ kasztonu był nieprzypadkowy: najczęściej używane litery (w polszczyźnie: a, e, i, o, n, r, s, t, w, z) umieszczano w większych i bliżej ręki zecer przegródkach. Zestaw czcionek jednego kroju i jednej odmiany (np. antykwa prosta 10 punktów) tworzył komplet zwany fontem.

Kaszt — narzędzie codziennej pracy

Kaszt, czyli ręczny pojemnik do układania składu wiersz po wierszu, był wykonany z drewna lub metalu i miał długość około 25–35 cm. Zecer trzymał kaszt w lewej ręce i prawą wkładał kolejne czcionki wierszami od lewej do prawej — lustrzanie w stosunku do ostatecznego wydruku. Interlinie — wąskie metalowe listewki bez żadnych wypukłości — umieszczano między wierszami, regulując odstępy. Po złożeniu wiersza zecer przesuwał go do tzw. galery, długiej metalowej tacy.

Forma drukarska i skład strony

Gdy galera zawierała już całą stronę lub kolumnę tekstu, skład przenoszono do formy drukarskiej — żelaznej lub drewnianej ramy, w której materiał typograficzny był szczelnie blokowany przy użyciu klinów i regulek. Poprawnie zamknięta forma musiała wytrzymać nacisk dociskacza pracy prasy bez rozsypania się — co wymagało od zecer precyzyjnego wyrównania i odpowiedniego doboru materiałów dopełniających (tzw. futrowania).

Sprawny zecer potrafił złożyć około 1000–1500 czcionek na godzinę, co odpowiadało mniej więcej jednej stronie standardowego tekstu książkowego.

Forma poddawana była korekcie — jeden z pracowników odciskał na papierze próbę i zestawiał z oryginalnym rękopisem. Błędne czcionki wyciągano za pomocą specjalnego narzędzia (pincety zecerskiej) i zastępowano poprawnymi. Dopiero po zatwierdzeniu korekty forma trafiała na prasę.

Prasa drukarska: mechanika i praca przy niej

Prasy typograficzne stosowane w polskich oficynach od XV do przełomu XVIII i XIX wieku były w swojej istocie prasami śrubowymi. Drewniana rama z dwoma pionowymi słupami podtrzymywała poziomy travers, przez który przechodziła pionowa śruba z drewnianym uchwytem. Poniżej znajdował się dociskacz — pozioma płyta dociskana do formy za pomocą tej śruby.

Praca przy prasie wymagała udziału co najmniej dwóch osób: nakładacza, który przykładał arkusze papieru do formy i usuwał gotowe odbitki, oraz tęciarza, który równomiernie nakładał farbę na powierzchnię formy przy użyciu skórzanych tamponów (tępników). Farba drukarska — mieszanina sadzy lub minii z olejem lnianym gotowanym i ochłodzonym — musiała mieć odpowiednią konsystencję: zbyt rzadka dawała rozmyty druk, zbyt gęsta blokowała delikatne elementy czcionki.

Prędkość i nakład: realia historyczne

Ręczna prasa śrubowa pozwalała na wyprodukowanie około 250–300 arkuszy na godzinę przy pracy dwuosobowego zespołu. Oznaczało to, że 500 egzemplarzy jednostronnie zadrukowanego arkusza folio zajmowało blisko dwie godziny robocze. W rzeczywistości uwzględniając czas na nakładanie farby, wymianę arkuszy i konieczne przerwy, wydajność dzienna jednej prasy wynosiła ok. 1500–2000 odbitek.

Nakłady w XVI-wiecznej Polsce oscylowały najczęściej między 200 a 800 egzemplarzy dla dzieł uczonych i między 500 a 1500 egzemplarzy dla tekstów przeznaczonych na szerszy rynek. Drukarnie dysponujące kilkoma prasami mogły te wartości multiplikować, jednak ograniczeniem pozostawał czas potrzebny na skład, który nie dawał się przyspieszyć ponad możliwości ludzkich rąk.

Przejście do mechanizacji: prasy cylindryczne

Przełom nastąpił w 1811 roku, gdy Friedrich König opatentował pierwszą parową prasę cylindryczną. Do polskich zakładów poligraficznych technika ta dotarła z opóźnieniem — pierwsze maszyny cylindryczne pojawiły się w Warszawie i Krakowie w latach trzydziestych i czterdziestych XIX wieku. Zwiększyły one wydajność druku kilkudziesięciokrotnie, ale nie zmieniły zasadniczo sposobu ręcznego składu, który pozostał głównym procesem ograniczającym aż do upowszechnienia linotypu w ostatniej dekadzie XIX wieku.

Linotyp — maszyna do mechanicznego składu wierszami — pojawił się w polskich drukarniach po 1890 roku. Obsługiwany przez jedną osobę, umożliwiał złożenie 6000–7000 znaków na godzinę — wielokrotnie szybciej niż zecer ręczny. Jego upowszechnienie oznaczało kres epoki ręcznego składu jako głównej metody produkcji tekstu drukowanego.

Dziedzictwo rzemiosła typograficznego

Techniki ręcznego składu nie zniknęły całkowicie — przetrwały w warsztatach bibliofilskich, muzeach drukarstwa i szkołach poligraficznych. W Polsce działają do dziś nieliczne introligatornie i drukarnie artystyczne korzystające z oryginalnych pras i czcionek metalowych, traktując je jako formę rzemiosła artystycznego. Zbiory historycznych czcionek i elementów typograficznych zgromadzone są m.in. w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa oraz w kolekcjach prywatnych.

Znajomość historycznych technik składu pozwala badaczom na datowanie i atrybucję starodruków — krój czcionki, sposób futrowania formy i charakterystyczne usterki druku są często tak indywidualne, że pozwalają zidentyfikować konkretny warsztat lub nawet konkretną prasę, na której dany egzemplarz wydrukowano.